piątek, 25 stycznia 2013

Rozdział 4

Uff wyrobiłam się na 25 z tą notką, bardzo mi przykro że raczej nikt nie czyta mojego opowiadania :c Więc proszę jeśli ktoś to czyta i mu się podoba/nie podoba to niech skomentuje.  Nie będę miała nic przeciwko krytyce. A i proszę jeszcze żeby przekazywać go dalej, z góry dziękuję : >

Rozdział 4

To nie była spokojna noc dla nastolatki. Pierwsze cała sytuacja z Draco, później wyznanie miłości
której ona nie odwzajemnia do Rona. Całą noc śniły jej się koszmary, dopiero około szóstej rano mogła spać spokojnie. W jej śnie była na szczycie wieży astronomicznej i spoglądała na gwiazdy, ktoś ją objął ale bała odwrócić się.  Zrobiła to i zobaczyła śmiejącego się blondyna. Był inny niż zawsze, uśmiechnięty, pogodny jakby zadowolony z życia. Przytulił ją mocno do siebie i wyszeptał do ucha Kocham Cię. Dziewczyna nie wiedziała co mu odpowiedzieć, coś do niego czuła ale nie wiedziała co to jest. Chłopak zamierzał ją właśnie pocałować.

- Hermi wstawaj! - krzyknęła Ginny i wyrwała przyjaciółkę z tego pięknego snu. Załamana  Gryfonka wstała i poszła do łazienki. Po zimnym prysznicu wróciła do pokoju i już chciała wyciągnąć swoje ulubione, czarne rurki gdy przyjaciółka złapała ją za rękę.
- Nie kochana dzisiaj ubierzesz się w to co ci dam.- powiedziała uśmiechając się promiennie. Hermiona nie była z tego zadowolona ale usiadła na łóżku i spojrzała na rudowłosą. - Dzisiaj ubieramy się w sukienki, głównie ty. - Brunetka już chciała zaprotestować ale młodsza nie dała jej dokończyć - Co z tego że jest zima? W zamku jest ciepło, wybrałam dla Ciebie tą sukienkę. Masz się szybko w nią ubrać a później zajmiemy się twoimi włosami.
- Dobra, dobra Ginny - Gryfonka uśmiechnęła się zaczęła ubierać swoją sukienkę. Sięgała ona do połowy uda, była ładnie rozkloszowana i koloru błękitnego. Nie miała dużego dekoltu, a rękawki były zrobione z czarnej koronki i sięgały połowy ramienia. Hermiona wyglądała w niej prze pięknie, gdy wyszła z łazienki dorwała ją Ginny i wzięła się za kręcenie włosów dziewczyny. Później je delikatnie upięła oraz zrobiła makijaż przyjaciółce. Efekt końcowy był zaskakujący, gdyby ktoś nie wiedział że to Hermiona nigdy nie powiedziałby że to jest właśnie fanatyczka książek.

.♥.
 Gdy Hermiona weszła do Wielkiej Sali wszystkie oczy skierowały się na nią. Nie pomijając pięknych szarych tęczówek Draco Malfoya. Miał ochotę do niej podejść i usiąść z nią na śniadaniu ale nie zapomniał o tym że są z innych domów. Musiał jedynie czekać do zakończenia śniadania i spróbować złapać ją gdzieś. Zaraz po śniadaniu gdy zobaczył że brunetka razem z przyjaciółmi wstaje on zrobił to samo.
- Hermiona proszę chodź z nami! Znowu wolisz iść do biblioteki? - błagał usilnie Harry,  dziewczyna spędzała w bibliotece całe dnie nie raz. Draco modlił się w duchu aby brunetka nie poszła ze swoimi przyjaciółmi, chciał ją zabrać gdzieś.
- Wybaczcie ale chcę iść poszukać jednej z książek - uśmiechnęła się przepraszająco do znajomych i ruszyła w stronę królestwa pani Prince. Ślizgon jak najszybciej poszedł za Hermioną. Gdy nastolatka zagłębiła się w szukaniu lektury, ten podszedł do niej i odwrócił ją.
- Cicho nie krzycz, chodź ze mną proszę. - blondyn spojrzał w piękne tęczówki dziewczyny i uśmiechnął się szelmowsko. Ujął jej dłoń i pociągnął za sobą, aż doszli pod ścianę za którą znajdował się Pokój Życzeń. Młody Malfoy przeszedł wzdłuż ściany trzy razy intensywnie myśląc i ukazały im się drzwi.
- Zamknij oczy kochanie, proszę. - panna Granger wykonała jego polecenie i weszła za nim. Gdy już pozwolił jej zobaczyć jej oczom ukazał się piękny widok. Zamiast podłogi była trawa, a na niej koc z koszykiem piknikowym. W pomieszczeniu znajdowało się nawet małe jeziorko z łódką. Draco przywołał klaśnięciem dłoni skrzata domowego i poprosił go aby coś dla niego zrobił. Hermiona nie dosłyszała tego ponieważ mówił szeptem.
- Mogę panią prosić do tańca? - wyciągnął dłoń w jej kierunku i przysunął do siebie brunetkę. Po chwili zaczęła grać jej  ulubiona piosenka .  Zaczęli tańczyć a dziewczyna śmiała się gdy ten ją obracał. Było jak w marzeniach dziewczyny. Ona z chłopakiem nad jeziorem tańczący do jej ulubionej piosenki. Było wspaniale, para leżała i spoglądała na sufit który zmienił się w niebo.
Wygłupiali się jak małe dzieci, kto by pomyślał że najwięksi wrogowie mogą się przyjaźnić? Nikt, a Draco i Hermiona byli tego przykładem.

czwartek, 17 stycznia 2013

Rozdział 3

O Jezu jak ja dawno nie pisałam, tak długo miałam zepsutego laptopa :c Chciałam bas bardzo, bardzo, bardzo, ogromnie bardzo przeprosić za to że tak dawno nie pisałam :c Są dwa powody, tak jak wyżej pisałam zepsuty laptop oraz poprawianie ocen. Wynagrodzę was dwoma rozdziałami  w tym tygodniu. Ps. chciałam wam pokazać jedną fajną stronkę, wirtualny Hogwart. Macie link : http://www.hogwart.boo.pl. A teraz rozdział :D


Rozdział 3

Hermiona czuła na swojej skórze oddech blondyna, ich twarze dzieliły tylko centymetry. Gdy nagle ktoś ją odepchnął i upadła na ziemię, spojrzała w górę i zobaczyła wściekłego przyjaciela.
- Ty podły, obrzydliwy dupku! Jakim prawem jesteś na tym balu z Hermioną i chcesz ją pocałować!-wykrzykiwał Ron. Odepchnął Malfoya i wyszedł wściekły z Wielkiej Sali, nikt nawet nie zwrócił uwagi na to że Hermiona upadła i nikt nie raczył jej pomóc. Wstała i spojrzała na Ślizgona, ten podszedł do niej i wyszeptał na ucho.
- Zabierz sweterek i chodźmy się przejść. - odsuwając się delikatnie musnął jej policzek i uczynił tak jak rudowłosy Weasley. Brunetka zrobiła to co jej powiedziano i wyszła na dziedziniec zamku, stał tam jej towarzysz oparty o ścianę i spoglądający na nią. Podeszła do niego, a blondyn uśmiechnął się. Ujął jej rękę i ruszył w stronę wieży astronomicznej. Nic nie mówił, ona też nie próbowała o żaden ze szczegółów pytać. Znaleźli się już na ostatnich stopniach gdy on, spojrzał w jej oczy i powiedział.
- Obiecaj że nikomu nie powiesz o tym co będziemy dziś mówić, proszę. - jego wzrok był tak słodki że nie można nie było mu ulec, dziewczyna przytaknęła. - A teraz zamknij oczy.
Wprowadził ją na wierzę i posadził na posadzce, ale nie samej posadzce. Kazał jej otworzyć oczy i rozglądnąć się. Było wszędzie pełno świec, brunetka siedziała na kocu obok którego stał kosz piknikowy. Niebo było czyste i jaśniejące od gwiazd.
- Draco, powiedz mi czy ty sobie ze mnie żartujesz? - spytała niepewnie Gryfonka, nie wiedziała co mam myśleć o tym wszystkim. Od zawsze Malfoy był jej największym wrogiem, wyzywał ją i nie raz płakała z jego powodu. Chłopak usiadł na przeciwko niej i dotknął jej policzka. Jego skóra była tak delikatna, Hermiona nigdy nie miała okazji dotykać tak gładkiej skóry. Spojrzał prosto w jej oczy i powiedział.
- Hermiono wiem że przez długi okres sprawiałem Ci przykrość. Żałuję tego bardzo i uwierz mi że to nie jest żaden kawał. - uśmiechnął się do niej i pocałował jej policzek.

.♥.

Gryfonka i Ślizgon kto by pomyślał że mogli by gadać, a co dopiero siedzieć razem na wierzy i spoglądać w gwiazdy? Minęło na pewno wiele godzin odkąd wyszli z Balu Bożonarodzeniowego. Hermiona stała oparta o barierkę i spoglądała na widoczny na niebie wielki wóz. Blondyn podszedł do niej i przytulił mocno od tyłu dziewczynę. Jego ramiona choć nie wyglądały były bardzo silne, można było się w nich skryć i poczuć bezpiecznym. Brunetka odwróciła się do niego i spojrzała w jego szare oczy, uśmiechał się właśnie do niej. To był jakiś inny Draco, ciepły, miły i na pewno zabawny.

- Nikomu jeszcze nie pozwoliłem poznać się od tej strony, zawsze wszyscy postrzegają mnie jako wrednego palanta. Nie jestem taki - powiedział odgarniając kosmyk włosów z twarzy dziewczyny. Tego wieczoru powiedział jej o wszystkich swoich zmartwieniach, o tym że ma już zaplanowaną przyszłość i o najskrytszych marzeniach. Dziewczyna nie wiedziała co powiedzieć więc tylko wtuliła się w niego i na chwilę odpłynęła w marzenia. Chciała już na zawsze tak tu stać, zawsze patrzeć w gwiazdy i móc się wtulać w chłopaka. Jej marzenia przerwał Malfoy delikatnie podnosząc jej podbródek. Ich usta znowu dzieliły milimetry gdy nagle na wierzę wpadła zdyszana rudowłosa postać. To była jej najlepsza przyjaciółka i podbiegła do nich jak najprędzej.
- Hermiono musisz iść! Rona nigdzie nie możemy znaleźć! Coś niedobrego dzieje się, ja to czuje! - wykrzyczała i spojrzała zapłakana na przyjaciółkę. Cała sielankowa atmosfera prysnęła jak bańka mydlana.
- Draco przepraszam muszę iść - powiedziała spoglądnęła na chłopaka i wybiegła za przyjaciółką.
.♥.
 W tym samym czasie gdy przyjaciele szukali Rona on siedział na jeziorem z kilkoma butelkami kremowego piwa. Był wściekły na Hermionę, Malfoya, wszystkich! Zastanawiał się dlaczego ona mu odmówiła. Żeby pójść z tym palantem na bal? Siedział tak nie zwracając uwagi na żadne okrzyki ani wołania. Chciał odciąć się od świata. Spoglądał smętnym wzrokiem na jezioro i poczuł czyjąś dłoń na swoim ramieniu, to Hermiona stała za nim.
- Ron chodź ze mną, proszę. Martwiliśmy się o Ciebie-powiedziała  spokojnym, wręcz anielskim głosem.Ten nie poruszył się i siedział dalej patrząc na niebo i jezioro. Usiadła obok niego i spojrzała błagalnym wzrokiem. - Skoro ty nigdzie nie idziesz to ja też. Wiem że jesteś na mnie wściekły, ale to chyba nie moja wina że Draco mnie zaprosił na bal.
- Hermiona zostaw mnie w spokoju! Ja Cię kocham a ty masz mnie gdzieś bo wolisz tego idiotę! - wykrzyczał jej to prosto w twarz a później pocałował. Dziewczyna jednak nie odwzajemniła jego pocałunku, zrezygnowany wstał i poszedł w stronę zamku. Hermiona nie wiedząc co poczynić zrobiła to samo. Poszła do dormitorium, przebrała się i położyła spać. Ten dzień był dla niej dziwny.

środa, 26 grudnia 2012

Rozdział 2

Przepraszam jeszcze raz za wygląd poprzedniej notki ale coś mi się dzieje z edytorem tekstu. Ponieważ w poprzedniej notce nic ciekawego się nie działo i była dość krótka spróbuje wam to wynagrodzić w tej : >

Rozdział 2


  Biegła korytarzem nie zważając na to że potrąca innych uczniów, zaraz miała lekcje eliksirów a jeśli
się spóźni nie będzie miło. Snape był wymagającym nauczycielem a za spóźnienia dość surowo karał. Prawie stanęła przed drzwiami sali gdy się otworzyły i wyszedł znienawidzony nauczyciel, kazał im wejść. Wszyscy posłusznie zajęli swoje miejsca i zaczęli wsłuchiwać się w wykład Mistrza Eliksirów.

- Hermiona pomóż mi mój eliksir jest zielony zamiast fioletowy - szepnął Harry do przyjaciółki.
- Gryffindor traci 10 punktów za rozmowy na lekcjach, panno Granger proszę się przesiąść obok panicza Malfoya - nakazał Snape. Brunetka posłusznie wstała i zaczęła zbierać swoje rzeczy.
- Nie będę siedział koło tej szlamy! - wykrzyknął blondyn, nauczyciel tylko skarcił go spojrzeniem. Hermiona usiadła i zaczęła dokańczać swoją pracę. Gdy skończyła się lekcja jak najszybciej przelała trochę eliksiru do butelki, odłożyła na biurko nauczyciela i zabierając swoje rzeczy wyszła z klasy.
- Co za perfidny ... - ucięła Hermiona patrząc na Rona i Harrego którzy śmiali się w niebo głosy.
Dziewczyna zdenerwowana ruszyła na numerologie, a w tym czasie jej przyjaciele poszli na wróżbiarstwo.

.♥.
  Wieczorem gdy robiła zadanie zastukała w okno obok jej stolika mała sówka, zdziwiona dziewczyna wpuściła ją do środka. Ta przysiadła na jej eseju na Historię Magii, podniosła nóżkę w kierunku dziewczyny. Ta odwiązała pergamin przywiązany do sówki i rozwinęła. Zaczęła czytać list.

Mam nadzieje że ta sówka dostarczy szybko mi odpowiedź od Ciebie. Gdy patrzę na Twoje piękne włosy zapiera mi dech w piersiach, Twoje oczy są jak czekolada którą uwielbiam. Moja ukochana proszę pójdź ze mną na Bal Bożonarodzeniowy. Będę czekał na Ciebie o 19.00 w sali wejściowej. Poznasz mnie po tym iż będę miał na sobie garnitur i srebrny krawat oraz tego koloru maskę. Stać będę przy popiersiu Merlina.

                                                                                                                                  Twój Wielbiciel.
Ps. Pięknie wyglądasz ucząc się.
 

Dziewczyna zaskoczona listem rozglądnęła się. W pokoju wspólnym siedziała tylko sama, wyjrzała przez okno ale było ciemno choć w oddali było widać jedną samotnie idącą postać. Nie zastanawiając się odpisała na list.

Z chęcią wybiorę się z Tobą na bal choć nie wiem kim jesteś, pojawię się o wyznaczonej godzinie.

Przywiązała liścik do nóżki sowy i wypuściła ją przez okno. Popatrzyła jeszcze raz ale nie zauważyła już tej osoby którą widziała wcześniej na błoniach. Wróciła do pisania eseju, lecz nie mogła się skupić. Cały czas zastanawiała się kim może być ów chłopak który wysłał jej ten list. Spojrzała na zegarek i zobaczyła że jest już dawno po północy. Zebrała swoje książki, pergaminy i pióro, poszła do swojego dormitorium. Wzięła prysznic i weszła do ciepłej pościeli. Długo nie mogła zasnąć rozmyślając o tym liście, w końcu około 2 w nocy zasnęła.



.♥.
-  Za dwa dni bal Harry, a my jeszcze nie mamy dziewczyn z którymi pójdziemy - powiedział zrezygnowany Ron podczas kolacji - ej Hermiono a może pójdziesz ze mną ? Proszę - uśmiechnął się do niej rudowłosy lecz dziewczyna roześmiała się.
- Teraz przypomniałeś sobie że jestem dziewczyną bo nie masz z kim iść na bal? - spojrzała na niego z miną bazyliszka.
- No proszę, na prawdę nie mam z kim iść. Zgódź się proszę - spojrzał na nią pełen nadziei lecz ta pokręciła głową.
- Niestety Ron ja już znalazłam partnera na bal - wstała z ławki - nie pytaj kogo bo i tak się nie dowiesz wcześniej niż na balu - uśmiechnęła się promiennie i wyszła z Wielkiej Sali. Była tak uradowana tym że znalazła partnera wcześniej niż o to ją poprosił Ron, nie ważne że nie wiedziała kim jest jej adorator. Wieczór spędziła razem z Ginny na rozmawianiu o balu. Opowiedziała jej o liście, nikomu innemu tylko jej mogła się z tego zwierzyć. Rudowłosa była dla niej jak siostra, zaprzyjaźniły się już od pierwszego ich spotkania.
- Jestem ciekawa kim jest twój wielbiciel. - powiedziała zaskoczona ale i szczęśliwa przyjaciółka Gryfonki.
- Ja tym bardziej, już nie mogę doczekać się balu. - uśmiechnęła się promiennie.
- Wiesz co mam fajny pomysł. Jutro spędzimy cały dzień na wypoczynku i poprawieniu swojej urody - uśmiechnęła się rozradowana Ginny - tak mam na myśli wypad do Hogsmade, tam jest podobno bardzo dobry salon piękności. Pójdziemy na masaże, poprawimy trochę urodę maseczkami - spojrzała na zaskoczona przyjaciółkę. Ta uścisnęła ją mocno. I wyszeptała :
- To wspaniały pomysł, kochana.
.♥.
 Jak postanowiły tak właśnie zrobiły, profesor McGonagall wyraziła zgodę na ich wyjście do miasta ponieważ wiedział jak ważny dla uczennic jest ten bal. Po obiedzie dwie Gryfonki ruszyły do salonu piękności. Jednogłośnie postanowiły zacząć od kompieli błotnej, następnie masaże a na samym końcu maseczki. Po kilku godzinach odpoczywania i relaksowania się przed balem wrócił do zamku. Gdy weszły do pokoju wspólnego od razu podeszli do nich Harry z Ronem.
- Gdzie wy byłyście tak długo? Zaczęliśmy się o was martwić - powiedział Harry uśmiechając się.
- Mogliście iść do profesor McGonagall to by wam powiedziała. - uśmiechnęła się rudowłosa i zarzuciła włosami w tył.
- Ginny możemy porozmawiać? - zapytał brunet spoglądając na młodszą z dziewczyn.
- Oczywiście Harry - uśmiechnęła się do niego po czym odeszli na kanapę. Hermiona nie zastanawiając się poszła do swojego dormitorium, postanowiła że musi się dobrze wyspać przed jutrzejszym dniem.

.♥.
Blade, zimowe słońce przebijało się przez zasłony. Dziewczyna bardzo wypoczęta podniosła się z łóżka i przeciągnęła ziewając. Do 19 było dwanaście godzin. Nastolatka szybko ubrała się w rurki i sweterek w paski, szybko wykonała poranną toaletę i zeszła do pokoju wspólnego. Mimo wczesnej pory w pomieszczeniu aż wrzało, brunetka podeszła do Ginny siedzącej przy oknie i przywitała się.
- O czym rozmawialiście z Harrym wczoraj wieczorem? - zapytała spoglądając na rozpromienioną przyjaciółkę.
- Nie uwierzysz Harry spytał się czy nie pójdę z nim na dzisiejszy bal! - krzyknęła uradowana aż wszyscy spojrzeli na nie.
- To wspaniale - dziewczyna przytuliła rudowłosą. - Ja zmykam idę na śniadanie, a później poczytam. Do zobaczenia o 17 w moim dormitorium - uśmiechnęła się ciepło i zeszła do Wielkiej Sali. Po zjedzonym śniadaniu udała się do biblioteki, jej ulubionego miejsca. Wzięła jedną z książek i usiadła przy stoliku. Tak bardzo zaczytała się że nawet nie zauważyła a była już 16.30. Czym prędzej ruszyła do wieży Gryffindoru. Stanęła przed Grubą Damą i uśmiechnęła się.
- Hasło?
- Magiczne światełka - powiedziała i weszła do pomieszczenia. Ruszyła schodami do swojego dormitorium, gdy weszła czekała już tam Ginny. Wzięły się za przygotowania do balu, obydwie zaczęły od makijażu i fryzury. Rudowłosa pokręciła swoje piękne włosy i spięła delikatnie. Druga zaś postanowiła całkowicie upiąć swoje kasztanowe włosy. Po półtorej godzinie obie były gotowe do wyjścia.
.♥.
 Hermiona zeszła po schodach i znalazła się w sali wejściowej. Rozglądnęła się i zobaczyła że ktoś czeka tam gdzie umówiła się. Ruszyła a tamtą stronę i podeszła do wysokiej postaci w garniturze, spojrzała na chłopaka i przeraziła się.
- Malfoy mógłbyś chociaż raz sobie darować te żarty! - wykrzyknęła patrząc na blond włosy jej partnera. Wybiegła z sali i ruszyła schodami do łazienki Jęczącej Marty, nie zwracała uwagi na ludzi idących w przeciwnym kierunku. Usiadła na podłodze w łazience i zaczęła szlochać, nie myślała że tą osobą która ją zaprosiła będzie nie jaki Draco Malfoy. Znowu sobie zaczął z niej robić żarty. Po chwili ktoś wszedł do pomieszczenia w którym znajdowała się sama. Był to ów blondyn którego zobaczyła na dole.
- Hermiono daj mi coś wytłumaczyć - poprosił dziewczynę ściągając maskę. Ta wstała i obtarła policzki.
- Czego ode mnie chcesz? Nie dość że już mnie upokorzyłeś chcesz prosić o to abym ci pozwoliła wytłumaczyć coś?! - wykrzyknęła patrząc na niego, chłopak podszedł do niej i spojrzał w jej oczy. Delikatnie dłonią przejechał po jej policzku ocierając łzy i zaczął mówić.
- Nie miałem takiego zamiaru, nie chciałem cię upokorzyć. To nie jest żaden żart, zaprosiłem cię na bal ponieważ odkąd rok szkolny się zaczął zaczęłaś mi się podobać - powiedział to bardzo przekonująco i dalej patrzył głęboko w jej oczy - A teraz czy zechce pani ze mną pójść na bal? - zapytał szarmancko i uśmiechnął się do dziewczyny. Ta spojrzała w lustro, delikatnie poprawiła makijaż oraz założyła maskę i skinęła głową. Chłopak podał jej swoją rękę i zeszli razem do Wielkiej Sali gdzie rozpoczął się już bal. Gdy weszli wszyscy patrzyli na nich nie wiedząc kim jest ów dziewczyna towarzysząca przystojnemu Malfoyowi. Jego poznali wszyscy po włosach ale jej nikt nie mógł rozpoznać.
- Kim do cholery jest ta dziewczyna tańcząca z Malfoyem i gdzie Hermiona? - zapytał się Ron swoich przyjaciół.
- Nie mam pojęcia kim ona jest - odparł Harry. Ginny się uśmiechnęła.
- A ja wiem kim ona jest i gdzie jest Hermiona - powiedziała tajemniczo i porwała Harrego do tańca.


- Możesz mi coś powiedzieć, Draco? - brunetka spojrzała na chłopaka z którym właśnie tańczyła walca. Trzeba przyznać że tańczy bardzo dobrze. Ten przytaknął głową i uśmiechnął się do niej.
- Dlaczego taka jak to mówisz szlama ci się spodobała? - spojrzał na nią zaskoczony i przystanął.
- Jest bardzo piękna, mądra i uroczo się śmieje - powiedział po czym delikatnie się do niej przysunął.
- A teraz proszę wszystkich o zdjęcie masek i zobaczenie kim jest partner - rozległ się głos dyrektora. Para nie zauważając wcześniej że inne pary zamieniły się partnerkami zorientowała się ze tylko oni zostali ze sobą podczas tańca. Wszyscy już zdjęli maski i oczekiwali aż zrobi to partnerka blondyna. Hermiona ostrożnie uważając na włosy zdjęła swoją maskę i spojrzała na chłopaka. Nagle wokół nich rozległo się szeptanie, wszyscy byli zaskoczeni że panna Granger przyszła na bal z kimś takim jak Draco Malfoy.
- Wszyscy się na nas gapią - wyszeptała do blondyna, ten uśmiechnął się do niej i szepnął jej na ucho.
- Nie przejmuj się zazdroszczą Ci - wtedy przybliżył się do niej i spojrzał jej w oczy.


poniedziałek, 24 grudnia 2012

Rozdział 1

Chciałam wam życzyć zdrowia, szczęścia, pomyślności, spełnienia marzeń.Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku : > Przepraszam że krótko ale rozumiecie, przygotowania do świąt. O to następny rozdział  : ) 

Rozdział 1

   Dzień upłynął Hermionie bardzo spokojnie, po obiedzie wraz z Harrym i Ronem siedziała na błoniach pod jednym z rozłożystych drzew i odrabiała zadania.
- Wiecie co ten bal to świetny pomysł - nagle zagadnął rudzielec - bo wiecie możemy poznać kogoś nie wiedząc jak wygląda, jaki ma charakter i z jakiego domu jest. Brązowooka i Wybraniec zgodzili się z przyjacielem, gdy słońce zaczęło zachodzić wrócili do pokoju wspólnego. Od razu podeszła do nich Ginny.
- Cześć mogę porwać Hermione? Chce z nią pogadać na temat Balu Bożonarodzeniowego - posłała uśmiech bratu i ukochanemu, odeszły więc obie do stolika w kącie pokoju.
- A więc w czym rzecz? - zapytała brunetka. Młodsza Gryfonka uśmiechnęła się i zaczęła :
- Masz może już sukienkę? Wiem że na pewno nie więc w tym tygodniu jest wypad do Hogsmade, pójdźmy na sklepy może coś kupimy. - spojrzał w oczy przyjaciółki i uśmiechnęła się jeszcze szerzej.
- Pewnie Ginny, z chęcią zrobię sobie troszkę przerwy od nauki i pójdę z Tobą na zakupy. Nie zapominajmy jeszcze że mamy mieć maski. - przypomniała i wstała - ja już idę, do zobaczenia jutro.
I podążyła schodami do swojego dormitorium gdzie przebrała się i położyła spać.


.♥.
  W sobotę rano zaraz po śniadaniu nastolatki szybko ubrały się w kurtki i podążyły do Hogsmade. Był to już biały dzień ponieważ w nocy spad śnieg. Właśnie przymierzały sukienki w jednym ze sklepów. Ginny miała na sobie piękną fioletową suknię do kolan, góra jej była święcąca a dół ładnie rozchodził się. Hermiona zaś wybrała białą sukienkę z haftowaną górą, sięgającą do połowy uda. Do tego dobrała futerkowy szal i piękną srebrną masę. Gdy skończyły zakupy w sklepie z sukienkami, udały się w poszukiwaniu butów. Obydwie postawiły na klasyczne szpilki, jedna w kolorze srebrnym, druga zaś w czarnym. Po skończonych zakupach podążyły do Hogwartu.
- Za niedługo już bal, masz z kim iść Ginny?- zapytała starsza Gryfonka, spoglądając na przyjaciółkę.
- Nie i jakoś się tym nie przejmuje, na pewno kogoś poznamy na balu. - uśmiechnęła się do Hermiony i weszły do pokoju wspólnego. Każda udała się do swojego dormitorium.
 

----------------------
Ps. Przepraszam za wygląd notki ale coś mi się dzieje z blogiem :c

poniedziałek, 17 grudnia 2012

Prolog

Witajcie : > To jest mój pierwszy blog o tematyce potterowskiej, mam nadzieję że komuś spodoba się moje opowiadanie : ) Na początek proszę was o wyrozumiałość i komentarze co mogę jeszcze poprawić. 

Prolog

   Poranek pod koniec listopada, ciemnowłosa Gryfonka właśnie obudziła się w swoim dormitorium. Jej koleżanki jeszcze spały więc postanowiła że ubierze się i przygotuje do śniadania oraz lekcji. Wyjrzała ona przez okno chcąc zobaczyć jaka jest pogoda, jak zawsze o tej porze było pochmurno i zdarzały się przymrozki. Za niedługo spadnie śnieg, większość uczniów nie mogło się tego doczekać. Hermiona ruszyła do łazienki, wykonała poranną toaletę oraz przebrała się w szaty. Zeszła do pokoju, wspólnego lecz zobaczyła tylko kilka osób. Trudno się dziwić skoro była dopiero siódma rano. Ale nie zrażała się tym, usiadła na fotelu obok kominka i zabrała się za czytanie książki, nie był to żaden podręcznik, ale
jedna z mugolskich książek pt. "Opowieść Wigilijna. Dziewczyna odkąd pamiętała zawsze pod koniec listopada zaczynała ją czytać, otaczała ją wtedy świąteczna atmosfera. Siedziała zaczytana gdy do pokoju wspólnego weszli Ron z Harrym.
- Cześć poranny ptaszku - zaśmiał się rudowłosy przyjaciel brązowookiej i usiadł w fotelu obok, ta tylko uśmiechnęła się do nich ciepło.
- Chodźmy już może na śniadanie, głodny jestem - wtrącił się bez przywitania Wybraniec. Tak więc uczynili zeszli na dół do Wielkiej Sali, zaraz zrobiło się tłoczno. Zajadali właśnie tosty gdy ze swojego miejsca wstał profesor Dumbledore.
- Witam wasz kochani. Jak wiecie za niedługo będą święta. Chciałem wam ogłosić że w tym roku odbędzie się Bal Bożonarodzeniowy.* Będzie miał on miejsce w  24 grudnia. Zapraszam wszystkich uczniów, lecz jedną wymaganą rzeczą jest przebranie. Nie musi ono dotyczyć całego stroju ale chociażby maska. - uśmiechnął się do swoich uczniów i usiadł z powrotem na swoje miejsce. Po tych słowach w Wielkiej Sali zrobiło się bardzo gwarno, wszyscy dyskutowali jak będzie wyglądał ten bal, z kim pójdą,
w co się ubiorą. Gdy śniadanie dobiegło końca i uczniowie szli na lekcje, młoda Gryfonka skierowała się w stronę lochów.
" Nie ma to jak dwie godziny eliksirów ze  Ślizgonami " pomyślała idąc korytarzem. Tak bardzo była zamyślona że wpadła na kogoś, wypadła jej z rąk torba.
- Uważaj jak chodzisz! - wykrzyczał na nią znajomy głos, już wiedziała z kim się zderzyła. Podniosła głowę i spojrzała na blondyna z szarymi oczami, musiała przyznać że od tamtego roku wyprzystojniał. - O szlamowata Granger, może byś okazała trochę szacunku lepszym i nie dobijała do nich. - po tych słowach weszedł do sali, dziewczyna podniosła torbę
i zajęła miejsce z tyłu klasy razem z przyjaciółmi i zaczęła przysłuchiwać się nauczycielowi.


* Odnośnie Balu Bożonarodzeniowego. Zmieniłam trochę fakty ponieważ akcja nie toczy się podczas Turnieju Trójmagicznego. Został on zorganizowany po to aby zintegrować uczniów. : )