piątek, 25 stycznia 2013

Rozdział 4

Uff wyrobiłam się na 25 z tą notką, bardzo mi przykro że raczej nikt nie czyta mojego opowiadania :c Więc proszę jeśli ktoś to czyta i mu się podoba/nie podoba to niech skomentuje.  Nie będę miała nic przeciwko krytyce. A i proszę jeszcze żeby przekazywać go dalej, z góry dziękuję : >

Rozdział 4

To nie była spokojna noc dla nastolatki. Pierwsze cała sytuacja z Draco, później wyznanie miłości
której ona nie odwzajemnia do Rona. Całą noc śniły jej się koszmary, dopiero około szóstej rano mogła spać spokojnie. W jej śnie była na szczycie wieży astronomicznej i spoglądała na gwiazdy, ktoś ją objął ale bała odwrócić się.  Zrobiła to i zobaczyła śmiejącego się blondyna. Był inny niż zawsze, uśmiechnięty, pogodny jakby zadowolony z życia. Przytulił ją mocno do siebie i wyszeptał do ucha Kocham Cię. Dziewczyna nie wiedziała co mu odpowiedzieć, coś do niego czuła ale nie wiedziała co to jest. Chłopak zamierzał ją właśnie pocałować.

- Hermi wstawaj! - krzyknęła Ginny i wyrwała przyjaciółkę z tego pięknego snu. Załamana  Gryfonka wstała i poszła do łazienki. Po zimnym prysznicu wróciła do pokoju i już chciała wyciągnąć swoje ulubione, czarne rurki gdy przyjaciółka złapała ją za rękę.
- Nie kochana dzisiaj ubierzesz się w to co ci dam.- powiedziała uśmiechając się promiennie. Hermiona nie była z tego zadowolona ale usiadła na łóżku i spojrzała na rudowłosą. - Dzisiaj ubieramy się w sukienki, głównie ty. - Brunetka już chciała zaprotestować ale młodsza nie dała jej dokończyć - Co z tego że jest zima? W zamku jest ciepło, wybrałam dla Ciebie tą sukienkę. Masz się szybko w nią ubrać a później zajmiemy się twoimi włosami.
- Dobra, dobra Ginny - Gryfonka uśmiechnęła się zaczęła ubierać swoją sukienkę. Sięgała ona do połowy uda, była ładnie rozkloszowana i koloru błękitnego. Nie miała dużego dekoltu, a rękawki były zrobione z czarnej koronki i sięgały połowy ramienia. Hermiona wyglądała w niej prze pięknie, gdy wyszła z łazienki dorwała ją Ginny i wzięła się za kręcenie włosów dziewczyny. Później je delikatnie upięła oraz zrobiła makijaż przyjaciółce. Efekt końcowy był zaskakujący, gdyby ktoś nie wiedział że to Hermiona nigdy nie powiedziałby że to jest właśnie fanatyczka książek.

.♥.
 Gdy Hermiona weszła do Wielkiej Sali wszystkie oczy skierowały się na nią. Nie pomijając pięknych szarych tęczówek Draco Malfoya. Miał ochotę do niej podejść i usiąść z nią na śniadaniu ale nie zapomniał o tym że są z innych domów. Musiał jedynie czekać do zakończenia śniadania i spróbować złapać ją gdzieś. Zaraz po śniadaniu gdy zobaczył że brunetka razem z przyjaciółmi wstaje on zrobił to samo.
- Hermiona proszę chodź z nami! Znowu wolisz iść do biblioteki? - błagał usilnie Harry,  dziewczyna spędzała w bibliotece całe dnie nie raz. Draco modlił się w duchu aby brunetka nie poszła ze swoimi przyjaciółmi, chciał ją zabrać gdzieś.
- Wybaczcie ale chcę iść poszukać jednej z książek - uśmiechnęła się przepraszająco do znajomych i ruszyła w stronę królestwa pani Prince. Ślizgon jak najszybciej poszedł za Hermioną. Gdy nastolatka zagłębiła się w szukaniu lektury, ten podszedł do niej i odwrócił ją.
- Cicho nie krzycz, chodź ze mną proszę. - blondyn spojrzał w piękne tęczówki dziewczyny i uśmiechnął się szelmowsko. Ujął jej dłoń i pociągnął za sobą, aż doszli pod ścianę za którą znajdował się Pokój Życzeń. Młody Malfoy przeszedł wzdłuż ściany trzy razy intensywnie myśląc i ukazały im się drzwi.
- Zamknij oczy kochanie, proszę. - panna Granger wykonała jego polecenie i weszła za nim. Gdy już pozwolił jej zobaczyć jej oczom ukazał się piękny widok. Zamiast podłogi była trawa, a na niej koc z koszykiem piknikowym. W pomieszczeniu znajdowało się nawet małe jeziorko z łódką. Draco przywołał klaśnięciem dłoni skrzata domowego i poprosił go aby coś dla niego zrobił. Hermiona nie dosłyszała tego ponieważ mówił szeptem.
- Mogę panią prosić do tańca? - wyciągnął dłoń w jej kierunku i przysunął do siebie brunetkę. Po chwili zaczęła grać jej  ulubiona piosenka .  Zaczęli tańczyć a dziewczyna śmiała się gdy ten ją obracał. Było jak w marzeniach dziewczyny. Ona z chłopakiem nad jeziorem tańczący do jej ulubionej piosenki. Było wspaniale, para leżała i spoglądała na sufit który zmienił się w niebo.
Wygłupiali się jak małe dzieci, kto by pomyślał że najwięksi wrogowie mogą się przyjaźnić? Nikt, a Draco i Hermiona byli tego przykładem.

czwartek, 17 stycznia 2013

Rozdział 3

O Jezu jak ja dawno nie pisałam, tak długo miałam zepsutego laptopa :c Chciałam bas bardzo, bardzo, bardzo, ogromnie bardzo przeprosić za to że tak dawno nie pisałam :c Są dwa powody, tak jak wyżej pisałam zepsuty laptop oraz poprawianie ocen. Wynagrodzę was dwoma rozdziałami  w tym tygodniu. Ps. chciałam wam pokazać jedną fajną stronkę, wirtualny Hogwart. Macie link : http://www.hogwart.boo.pl. A teraz rozdział :D


Rozdział 3

Hermiona czuła na swojej skórze oddech blondyna, ich twarze dzieliły tylko centymetry. Gdy nagle ktoś ją odepchnął i upadła na ziemię, spojrzała w górę i zobaczyła wściekłego przyjaciela.
- Ty podły, obrzydliwy dupku! Jakim prawem jesteś na tym balu z Hermioną i chcesz ją pocałować!-wykrzykiwał Ron. Odepchnął Malfoya i wyszedł wściekły z Wielkiej Sali, nikt nawet nie zwrócił uwagi na to że Hermiona upadła i nikt nie raczył jej pomóc. Wstała i spojrzała na Ślizgona, ten podszedł do niej i wyszeptał na ucho.
- Zabierz sweterek i chodźmy się przejść. - odsuwając się delikatnie musnął jej policzek i uczynił tak jak rudowłosy Weasley. Brunetka zrobiła to co jej powiedziano i wyszła na dziedziniec zamku, stał tam jej towarzysz oparty o ścianę i spoglądający na nią. Podeszła do niego, a blondyn uśmiechnął się. Ujął jej rękę i ruszył w stronę wieży astronomicznej. Nic nie mówił, ona też nie próbowała o żaden ze szczegółów pytać. Znaleźli się już na ostatnich stopniach gdy on, spojrzał w jej oczy i powiedział.
- Obiecaj że nikomu nie powiesz o tym co będziemy dziś mówić, proszę. - jego wzrok był tak słodki że nie można nie było mu ulec, dziewczyna przytaknęła. - A teraz zamknij oczy.
Wprowadził ją na wierzę i posadził na posadzce, ale nie samej posadzce. Kazał jej otworzyć oczy i rozglądnąć się. Było wszędzie pełno świec, brunetka siedziała na kocu obok którego stał kosz piknikowy. Niebo było czyste i jaśniejące od gwiazd.
- Draco, powiedz mi czy ty sobie ze mnie żartujesz? - spytała niepewnie Gryfonka, nie wiedziała co mam myśleć o tym wszystkim. Od zawsze Malfoy był jej największym wrogiem, wyzywał ją i nie raz płakała z jego powodu. Chłopak usiadł na przeciwko niej i dotknął jej policzka. Jego skóra była tak delikatna, Hermiona nigdy nie miała okazji dotykać tak gładkiej skóry. Spojrzał prosto w jej oczy i powiedział.
- Hermiono wiem że przez długi okres sprawiałem Ci przykrość. Żałuję tego bardzo i uwierz mi że to nie jest żaden kawał. - uśmiechnął się do niej i pocałował jej policzek.

.♥.

Gryfonka i Ślizgon kto by pomyślał że mogli by gadać, a co dopiero siedzieć razem na wierzy i spoglądać w gwiazdy? Minęło na pewno wiele godzin odkąd wyszli z Balu Bożonarodzeniowego. Hermiona stała oparta o barierkę i spoglądała na widoczny na niebie wielki wóz. Blondyn podszedł do niej i przytulił mocno od tyłu dziewczynę. Jego ramiona choć nie wyglądały były bardzo silne, można było się w nich skryć i poczuć bezpiecznym. Brunetka odwróciła się do niego i spojrzała w jego szare oczy, uśmiechał się właśnie do niej. To był jakiś inny Draco, ciepły, miły i na pewno zabawny.

- Nikomu jeszcze nie pozwoliłem poznać się od tej strony, zawsze wszyscy postrzegają mnie jako wrednego palanta. Nie jestem taki - powiedział odgarniając kosmyk włosów z twarzy dziewczyny. Tego wieczoru powiedział jej o wszystkich swoich zmartwieniach, o tym że ma już zaplanowaną przyszłość i o najskrytszych marzeniach. Dziewczyna nie wiedziała co powiedzieć więc tylko wtuliła się w niego i na chwilę odpłynęła w marzenia. Chciała już na zawsze tak tu stać, zawsze patrzeć w gwiazdy i móc się wtulać w chłopaka. Jej marzenia przerwał Malfoy delikatnie podnosząc jej podbródek. Ich usta znowu dzieliły milimetry gdy nagle na wierzę wpadła zdyszana rudowłosa postać. To była jej najlepsza przyjaciółka i podbiegła do nich jak najprędzej.
- Hermiono musisz iść! Rona nigdzie nie możemy znaleźć! Coś niedobrego dzieje się, ja to czuje! - wykrzyczała i spojrzała zapłakana na przyjaciółkę. Cała sielankowa atmosfera prysnęła jak bańka mydlana.
- Draco przepraszam muszę iść - powiedziała spoglądnęła na chłopaka i wybiegła za przyjaciółką.
.♥.
 W tym samym czasie gdy przyjaciele szukali Rona on siedział na jeziorem z kilkoma butelkami kremowego piwa. Był wściekły na Hermionę, Malfoya, wszystkich! Zastanawiał się dlaczego ona mu odmówiła. Żeby pójść z tym palantem na bal? Siedział tak nie zwracając uwagi na żadne okrzyki ani wołania. Chciał odciąć się od świata. Spoglądał smętnym wzrokiem na jezioro i poczuł czyjąś dłoń na swoim ramieniu, to Hermiona stała za nim.
- Ron chodź ze mną, proszę. Martwiliśmy się o Ciebie-powiedziała  spokojnym, wręcz anielskim głosem.Ten nie poruszył się i siedział dalej patrząc na niebo i jezioro. Usiadła obok niego i spojrzała błagalnym wzrokiem. - Skoro ty nigdzie nie idziesz to ja też. Wiem że jesteś na mnie wściekły, ale to chyba nie moja wina że Draco mnie zaprosił na bal.
- Hermiona zostaw mnie w spokoju! Ja Cię kocham a ty masz mnie gdzieś bo wolisz tego idiotę! - wykrzyczał jej to prosto w twarz a później pocałował. Dziewczyna jednak nie odwzajemniła jego pocałunku, zrezygnowany wstał i poszedł w stronę zamku. Hermiona nie wiedząc co poczynić zrobiła to samo. Poszła do dormitorium, przebrała się i położyła spać. Ten dzień był dla niej dziwny.